niedziela, 3 lutego 2013

ROZDZIAŁ 23


Wbiegłem do Pokoju Wspólnego i obudziłem moją drużynę Quidditcha własnym krzykiem.
- Wstawajcie lenie, za chwilę mecz!
Wszyscy już po kilku minutach stanęli przede mną.
- Idziemy na śniadanie – oznajmiłem im. rozejrzałem się po pokoju, bo nadal brakowało mi jednej osoby.
- Gdzie Green? - spytałem, ale nikt nie potrafił mi odpowiedzieć. Podszedłem do drzwi prowadzących do jej dormitorium i głośno zapukałem.
- Green! Wstawaj!
Brak odpowiedzi.
- GREEN! Kur…
Nie dokończyłem. Drzwi się otworzyły i stanęła w nich wysoka brunetka. Miała już na sobie zieloną szatę do gry w quidditcha.
- Oj Draco – powiedziała cicho – nie wiesz, że nieładnie tak przeklinać?
Spojrzałem na nią spode łba.
- Idziemy – powiedziałem krótko i wyszedłem z lochów. Ruszyłem do Wielkiej Sali. Cała drużyna szła posłusznie za mną. Na twarzy Ariadne widniał uśmiech co bardzo mnie denerwowało. Otworzyłem wielkie wrota i wszedłem do sali. Wszystkie stoły były puste, nie licząc należącego do Gryfonów. Tam siedziało już kilku członków ich drużyny. Bez słowa zająłem miejsce na drugim końcu Wielkiej Sali i zacząłem jeść. Obok mnie usiadła Green. Dziewczyna nawet nie tknęła jedzenia. Spojrzałem na nią ze zdziwieniem.
- Nie jestem głodna – odpowiedziała na moje nieme pytanie. – I nie, nie denerwuję się – dodała, widząc, że już otwieram usta żeby coś powiedzieć. Wzruszyłem tylko ramionami i skończyłem śniadanie. Poczekałem na resztę drużyny i razem ruszyliśmy w stronę boiska. Weszliśmy do szatni. Ponieważ Ariadne była już przebrana, podeszła do wejścia na boisko.
- Mocno świeci słońce – powiedziała do mnie. – Będzie ci trudno wypatrzeć znicza.
Prychnąłem głośno.
- Masz mnie za idiotę? – spytałem, a dziewczyna uśmiechnęła się.
- Kto wie, kto wie –szepnęła, a ja spojrzałem na nią morderczo.
- Dobra, skupcie się – zwróciłem się do drużyny, gdy wszyscy się przebrali. – W tym roku zmiażdżymy Gryfonów. Mamy lepsza drużynę, do tego więcej trenowaliśmy. Dobra, a teraz taktyka. Ja zajmę się Potterem.  Ridgwey i Carrow, wy bierzecie ich ścigających. Z resztą jakoś sobie poradzimy.
Zerknąłem na Ariadne, która uśmiechała się złowieszczo.
- Ja mogę zająć się Georgem Weasleyem – mruknęła cicho, tak żebym tylko ja ją usłyszał. Skinąłem głową na znak zgody i podszedłem do wyjścia z szatni. Trybuny były już zapełnione, a przy stanowisku komentatora stał jakiś Krukon. Z daleka nie potrafiłem go rozpoznać.
- Panie i panowie – zaczął komentator, a ja poznałem jego głos. Był to Barney Thomson, ścigający Krukonów. – I na boisku pojawiła się już drużyna Gryffindoru. Thomas, Robins, Weasley, Weasley, Weasley, Weasley iiiii… Potter!
Rozległy się głośne brawa. Dopiero teraz zauważyłem, że ponad połowa ich drużyny składa się z Weasleyów.
- A teraz na boisko wchodzi drużyna Ślizgonów! Ridgwey, Carrow, Pucey, Vaisey, Green iiiiii… Malfoy!
Kiedy komentator wymówił moje nazwisko, przez całe trybuny przeszedł ogłuszający pisk. Uśmiechnąłem się pod nosem i pewnym krokiem wkroczyłem na murawę. Kątem oka zauważyłem, że cała damska część widowni patrzy się na mnie, a męska na Ariadne. Podszedłem do dziewczyny i objąłem ramieniem.
- Nie zawal tego, Green – szepnąłem jej do ucha, na co brunetka odpowiedziała morderczym spojrzeniem.
- Sam tego nie zawal – odpowiedziała równie cicho i odeszła na bok. Uśmiechnąłem się pod nosem i poszedłem na sam przód.
- Kapitanowie, uściśnijcie sobie dłonie – rozkazała nam pani Hooch. Popatrzyłem w oczy Potterowi. Ten wyciągnął dłoń w moją stronę.  Niechętnie ja uścisnąłem, miażdżąc mu przy tym palce. Poczułem jak Gryfon robi dokładnie to samo. Po chwili się puściliśmy. Zerknąłem na prawo. Stała tam Ariadne. Uśmiechała się szeroko. Poruszała ustami jakby mówiła „Wygramy to”.  Przeniosłem wzrok na nauczycielkę, która wypóściła znicza i tłuczki i zagwizdała głośno, podrzucając przy tym kafla wysoko w górę. Momentalnie się odbiłem od twardej ziemi.
- I wystartowali! – krzyknął Thomson. – Green przejmuje kafla i robi bezbłędny unik przed nadlatującym tłuczkiem. Wymija po kolei zawodników z Gryffindoru. Rzuca do Puceya, który podaje do Vaideya. Ten rzuca do Green, która jest już przy pętlach. Strzela iiii… Gol dla Slytherinu!
Rozległy się głośne wiwaty z trybun zajętych przez Ślizgonów. Uśmiechnąłem się pod nosem. W tym czasie zdążyłem już wznieść się wysoko ponad grających. Postanowiłem wypatrywać znicza z góry. Zauważyłem, że Potter zrobił dokładnie tak samo. Obserwowałem z uwagą boisko, wypatrując złotego błysku.
- Kafla przejmuje Ginny Weasley. Podaje do Thomasa, który z ledwością unika tłuczka. Wymija ścigających Slytherinu, strzela iiiii… Wilson obronił!
Popatrzyłem z uśmiechem w stronę Jeremiego, który podał kafla do Puceya. Nagle ujrzałem złoty błysk przy pętlach. Od razu zanurkowałem. Potter musiał również to zobaczyć, bo był tuż za mną.
- Szukający Slytherinu chyba zobaczył znicza! – ogłosił Thomson. Usłyszałem szmer na widowni. Starałem się nie patrzeć w tył, by nie stracić z oczy małej, złotej piłeczki. Byłem już bardzo blisko, wyciągnąłem rękę i…
- Draco, uważaj! – usłyszałem głos Ariadne i automatycznie schyliłem głowę. Tłuczek przeleciał tuż nad nią. Potter też uniknął styczności z nim w ostatniej chwili. Kiedy odwróciłem się, znicza już nie było. Zobaczyłem za to sylwetkę brązowowłosej dziewczyny. Mknęła w stronę pętli przeciwników, z łatwością ich wymijając. Wzniosłem się w górę.
- Kolejny gol dal Slytherinu! – krzyknął Barney. – Widzę, że Gryfonom nie będzie łatwo wygrać w tym meczu!
Uśmiechnąłem się triumfalnie. Wzniosłem się jeszcze wyżej.
- Green znowu ma kafla. Coś mi się wydaje, że ta dziewczyna jest nie do pokonania! Podaje do Puceya, ten do Vaiseya, który strzela iiii… WEASLEY OBRONIŁ!!!
Ryk z trybun Gryffindoru był naprawdę ogłuszający.
- Teraz przy piłce jest Gryffindor! Robins podaje do Weasley, która strzela iiii… gol dla Gryfonów!
Kolejny ryk mnie ogłuszył. Tym razem nie krzyczeli tylko Gryfoni. Dołączyli do nich Krukoni i Puchoni. Zerknąłem na Pottera. Postanowiłem wykorzystać paskudną sztuczkę. Zanurkowałem. Z radością zorientowałem się, że Potter też to zrobił.
- Szukający chyba znowu coś dostrzegli! Malfoy nurkuje z niesamowitą prędkością! Potter go goni!
Nie słuchałem komentatora. Widziałem tylko ten kawałek zielonej ziemi przed sobą. Gdy byłem już niebezpiecznie blisko trawy, poderwałem się do góry, w ostatniej chwili unikając zderzenia z twardą powierzchnią. Potter zdążył jedynie Obrócić swoją miotłę do pozycji poziomej, ale otarł się nogami o ziemię. Sądzę, że było to bolesne. Tym bardziej przy takiej prędkości.
- Szukający Slytherinu wykonuje perfekcyjny zwód Wrońskiego! To niesamowite!
Do moich uszu dotarł ryk wściekłych Gryfonów, skierowany w moją stronę. Uśmiechnąłem się złośliwie. Podleciałem w pobliże naszych pętli, byłem trochę nad nimi. Mogłem stamtąd doskonale obserwować całe boisko. Postanowiłem podlecieć bardziej na środek. Szło nam świetnie. Okazało się, że Ariadne jest o wiele lepsza niż sądziłem. Po pół godziny prowadziliśmy już stoma punktami. Zbliżyłem się do Green.
- Czemu nie mówiłaś, że jesteś taka dobra? – spytałem ją. Dziewczyna tylko uśmiechnęła się.
- A jestem? – odkrzyknęła i w jednej chwili skupiła wzrok na Georgeu Weasleyu. W jego stronę pędził tłuczek. Kiedy był już blisko, Ariadne krzyknęła:
- EJ, GEORGE!
Słysząc swoje imię, chłopak odwrócił głowę w jej stronę. Wtedy tłuczek trafił go w plecy. Zobaczyłem grymas bólu na jego twarzy. Nie był to jednak faul.
- Tłuczek trafia Gryfońskiego pałkarza!
Kolejny ryk wściekłości doszedł do moich uszu. Tylko, że tym razem był on skierowany w stronę Green. Dziewczyna zdążyła już odlecieć i zdobyć kolejnego gola. Wzniosłem się trochę wyżej. Gryfoni zdobyli zaledwie czterdzieści punktów podczas tego meczu. Mieliśmy już przewagę stu czterdziestu punktów. Nie wiem kiedy je zdobyliśmy. I wtedy to się stało;. Po raz drugi dostrzegłem złotą plamkę po drugiej stronie boiska. Potter też ją dostrzegł. Był bliżej znicza ode mnie. Przyspieszyłem.
- Tym razem szukający naprawdę dostrzegli znicza! Pędzą w jego stronę! Slytherin ma przewagę stu czterdziestu punktów, więc jeśli Potter go złapie wygra Gryffindor!
Ja już go nie słuchałem. Miałem tylko jeden cel. Złapać znicza przed Potterem.

***

(Ariadne Green)
Kiedy usłyszałam słowa komentatora, od razu spojrzałam w stronę Dracona. Był dalej od znicza niż Potter. Natychmiast zareagowałam. Zobaczyłam, że Ginny Weasley ma kafla. Popędziłam w jej kierunku. Szybko ją dogoniłam. Byłam teraz pod dziewczyną. Bez zastanowienia podleciałam do niej od dołu i wykopałam jej kafla. Szybko go złapałam. Musiałam zdobyć ten punkt. Od tego zależało wszystko. Byłam tuż przed pentlami. Rzuciłam iii… trafiłam w sam środek. Minęło zaledwie pół minuty i usłyszałam ogłuszający krzyk publiczności. Mecz skończony.
____________________________________

Witajcie! Najpierw ten rozdział miał wyglądać inaczej, ale na końcu zmieniłam zdanie. Pomyślałam sobie wrednie: Niech się zastanawiają czy Ślizgoni wygrali ten mecz czy zremisowali. Stworzyłam nawet ankietę, żeby poznać wasze opinie na ten temat :D Ale nie martwcie się, postanowiłam, że kolejny rozdział będzie za tydzien, nie za dwa, ale to tylko wyjątek żeby długo was w niepewności nie trzymać.

Pozdrawiam wszystkich!

9 komentarzy:

  1. Świetny rozdział ;** Mam nadzieję że Ślizgoni zremisowali. :D Czekam na kolejny rozdział ;)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak mogłaś zakończyć w takim momencie! Kto złapał tego znicza ? Czyżby złapał go Harry a Slytherin i tak wygra poprzez wieksza liczbe pkt ? Jestem strasznie ciekawa zwycięzcy :D Bardzo fajnie opisałaś ten mecz ! Ja nie wiem czy potrafiłabym podjąć się opisu meczu quiditcha, ale ty wywiązałaś się w tej roli świetnie :D oczywiście czekam na kolejny rozdział !
    magia-to-potega

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe kto wygrał. Tylko gdzie Mionka? :/ Więcej poproszę, ale notka super! I ten twój znowu lepszy styl! :D

    http://harrymione-diary.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieje, że wygrał Slytherin :D Hi hi, tak jestem z tych, którzy lubią czarne charaktery :) Super, podoba mi się, że tak fajnie opisałaś ten mecz (pamiętam u mnie jak się do tego przykładałam :D i widzę, że Ty również), dużo się dzieje ALE (!) dlaczego tak krótko?! Notka ma tylko 3 strony czcionką 12 w wordzie:( Tak, sprawdziłam :D Mam nadzieję, że następna będzie dłuższa! :) Dziękuję za długi komentarz u mnie, pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny rozdział. Mam nadzieję, że będzie remis. :]

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ! Świetnie opisany mecz ! Na prawdę wspaniale ! No nie ładnie Draco żeby przeklinać ?! Nie spodziewałam się tego po tobie oj oj oj...A swoją drogą mam nadzieję że wygra...nie wiem kto w sumie wszystko jedno ale wolę jednak Gryffonów :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej!
    Super notka :)
    Ale oczywiście, mam nadzieję że wygra Slytherin :D
    Bardzo podoba mi się to jak piszesz, muszę Ci powiedzieć, że pełna profeska ;D Poważnie, jestem pełna podziwu dla Ciebie, i z przyjemnością dodaję się do obserwatorów :)
    P.S Zapraszam do mnie, na dawkę Sevmione, mam nadzieję że Ci się spodoba :))
    http://sevmionelove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. genialny rozdział!
    też mam nadzieję,że będzie remis :D
    pozdrawiam i zapraszam do mnie na nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ahhh, ten Draco :) On jest cudowny w każdym wydaniu- uwielbiam go i Ciebie za to, że tak świetnie wczuwasz się w jego charakterek! Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń