niedziela, 26 maja 2013

ROZDZIAŁ 27


Przez chwilę nie wierzyłam w to co usłyszałam, ale mina Ginny podpowiedziała mi, że Ruda nie kłamie. Przełknęłam ślinę, zastanawiając się co powiedzieć i położyłam dłoń na ramieniu przyjaciółki.
- Czyli jedziemy na tym samym wózku – powiedziałam cicho ze słabym uśmiechem, a ona tylko pokiwała głową.

17 Grudnia

- Dzisiaj będę chodziła po pokojach wspólnych i wpisywała uczniów, którzy zostaną na święta w Hogwarcie – oznajmiła głośno profesor MacGonagall podczas śniadania. – Przypominam także wszystkim uczniom od piątego roku wzwyż o tegorocznym Balu Bożonarodzeniowym, organizowanym przez jedną z uczennic, Ariadne Green.
Wiwaty na cześć mojej „dziewczyny” rozbrzmiały w Wielkiej Sali. Ariadne siedziała dumnie wyprostowana i zadzierała lekko głowę. Sama powiedziała mi dziś rano, że ten pomysł na pewno się uczniom spodoba. Jak zawsze miała rację. Niestety.
- …cała zielona! Co o tym sądzisz, Draco?
Pytanie Pansy dotarło do mnie dopiero po chwili. Odwróciłem głowę w jej stronę. Dziewczyna wpatrywała się we mnie z wyczekiwaniem. Najwyraźniej myślała, że ją słucham, ale przez te wszystkie lata nauczyłem się najzwyczajniej w świecie Pansy ignorować.
- Co sądzę o czym? – spytałem, mrużąc oczy.
- Och, o moim stroju na bal! Podoba ci się?
- Tak, jest świetny – odparłem by mieć święty spokój, ale Pansy nadal stała tam gdzie stała.
- Hej, Pansy – odezwała się Aridane – może poszłybyśmy dzisiaj do Hogsmeade? Kupiłybyśmy jakieś dodatki do strojów…
Ślizgonka natychmiast strąciła zainteresowanie moją osobą (i świetnie!), zamiast tego zaczęła paplać o jakimś naszyjniku co widziała miesiąc temu. Posłałem Ariadne spojrzenie mówiące „Dzięki”, ale nie byłem pewny czy to dostrzegła. Jeśli nie, trudno.
Wstałem od stołu i wyszedłem z Wielkiej Sali. Była sobota, jutro część uczniów miała wrócić do domów. Ja oczywiście postanowiłem zostać w szkole. Tu przynajmniej mam przyjaciół. Chyba…
Jakaś brązowowłosa postać popchnęła mnie na korytarzu.
- Jak leziesz, szlamo? – warknąłem w stronę (tak, dobrze myślicie) Hermiony Granger. Robiłem tak od jakiegoś miesiąca, znów ją wyzywałem co sprawiało mi pewnego rodzaju radość. Musiałem pozbyć się wiecznej złości i frustracji, które się we mnie kłębiły. Nie chciałem się pogodzić z faktem, że podoba mi się zwykła szlama.
- Nie mów tak do niej – odparł, trzęsąc się ze złości jeden z tych rudzielców, zapewne Fred. Uśmiechnąłem się wrednie.
- Będę do niej mówił jak mi się podoba – powiedziałem, patrząc jak Weasley wyszarpuje różdżkę z szaty. Jednak Granger go powstrzymała…
- Chodź – powiedziała cicho. – Nie warto – i pociągnęła Weasleya za rękaw szaty. Patrzyłem na nią jak odchodziła…
Odwróciłem się i szybkim krokiem poszedłem na piąte piętro.
***
Nie wiedziałam co o tym myśleć. Od pewnego czasu Draco Malfoy znów zaczął nazywać mnie szlamą. Ból ostatnich siedmiu lat powrócił. Chciałam się w jakiś cudowny sposób się go pozbyć, ale to przezwisko nadal mnie raniło.  Słowo „Szlama” nie opuszczało moich myśli.
Fred objął mnie opiekuńczo ramieniem. Zagryzłam lekko wargę. Zastanawiałam się jak w delikatny sposób z nim zerwać. Nie chciałam go ranić, lubiłam Weasleya, ale nie potrafiłam go ciągle okłamywać. To co robiłam było po prostu złe.
Weszliśmy do Wielkiej Sali i usiedliśmy przy stole. Wolne miejsce koło mnie zajęła Ginny.
- Hermiono, wybierzemy się dzisiaj do Hogsmeade? Kupimy sobie jakieś ładne sukienki….
Uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
- Chętnie – odparłam.

Szłyśmy dróżką do Hogsmeade, płatki śniegu spadały na ziemię. Rozciągający się wokoło świat był cały pokryty bielą. Jasny dywan był wszędzie.
Ginny zaprowadziła mnie do Magicznego Butiku, znajdującego się niedaleko herbaciarni u pani Puddifoot. Sklep był cały zapełniony uczennicami Hogwartu, które chciały sobie znaleźć balowe kreacje. Ruda poprowadziła mnie do jednego z wieszaków. Zaczęła oglądać kolejne stroje. Sukni było mnóstwo. Obcisłe i luźne, na ramiączkach i z krótkim rękawkiem. Jaskrawe, ciemne, jasne. Eleganckie, nieeleganckie. Przymierzyłam ich jakiś tuzin. Za każdym razem Ginny kręciła przecząco głową. Po jakiejś godzinie tych męczarni miałam dość.
- Ginny, możemy już iść? - spytałam nieżmiało przyjaciólkę, ale ta popatrzyła na mnie z niedowierzaniem.
- Iść? Przecież ty nawet jeszcze sukni nie masz! Nie mówiąc o butach i dodatkach!
Westchnęłam z rezygnacją. Ginny nie rezygnowała, przebierała w wieszakach, aż znalazła różowo-fioletową suknię do ziemi.
- Przymierz ją – powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu. Ruszyłam do przebieralni i szybko wciągnęłam na siebie suknię. Wyszłam zza kotary i pokazałam się Ginny. Dziwnie czułam się w tej sukni. Cisny gorset opinał moje ciało, a przy chodzeniu zahaczałam się o rozłożystą spódnicę.
- Pięknie wyglądasz! – powiedziała głośno przyjaciółka i klasnęła w dłonie. – Jest idealna, naprawdę! Sama popatrz!
Odwróciła mnie w stronę wielkiego lustra. W duchu przyznałam jej rację. Jasny kolor pasował do mnie, a suknia sama w sobie była piękna. Spódnica zrobiona była z koronkowego materiału, tworzącego małe piórka. O ton ciemniejszy pasek zaciskał się na mojej tali, a obcisły materiał uwydatniał piersi.
- Chyba nie jest źle – powiedziałam cicho. Ginny popatrzyła na mnie z niedowierzaniem.
- Nie jest źle? – spytała. – Nie jest ŹLE?! Przecież ty wyglądasz cudownie!!!
Położyłam dłonie na biodrach.
- Lepiej mi pokaż co wybrałaś dla siebie!
Ginny zniknęła za kotarą. Po chwili wyszła. Otworzyłam szerzej oczy. Rudowłosa wyglądała olśniewająco. Zielona, obcisła suknia sięgająca ziemi odcinała się od jej włosów. Przy jednej nodze materiał był rozcięty. Rozcięcie zaczynało się na udzie, a kończyło przy kostkach. Mimo prostoty kreacji, Ginny wyglądała w niej pięknie i bardzo pociągająco.
Jedyne co mi przyszło do głowy to to, że przy Ginny będę niewidzialna.
- I jak? – spytała ruda, obracając się wokół własnej osi. Uśmiechnęłam się do niej.
- Cudownie – odparłam. – Coś czuję, że na balu podbijesz wiele serc.
Ginny zaśmiała się głośno i poszła się przebrać. Ja też.
Potem przyszła kolej na buty. Ku mojej własnej uldze nie było aż takich problemów jak przy wyborze sukni. Od razu w oczy Ginny rzuciły się jasnoróżnowe szpilki. Podała mi je z uśmiechem. Pomyślałam, że przyjaciółka ma zamiar mnie zabić, ale bez słowa sprzeciwu przymierzyłam je. Były niewygodne, ale rozmiar pasował. To Ginny wystarczało. Żadne argumenty nie były w stanie przekonac jej do zmiany zdania. Dla siebie  wybrała zielone buty na o wiele wyższym obcasie niż moje. Zastanawiałam się jak można chodzic w czymś takim, ale Ginny pokazała mi, że da się to zrobić.
Kupiłyśmy suknie, buty i wyszłyśmy ze sklepu.
- Chodźmy na piwo kremowe – zaproponowała Weasley i pociągnęła mnie za rękę. Usiadłyśmy w przytulnym wnętrzu Trzech Mioteł i zamówiłyśmy po piwie kremowym.
- Już nie mogę się doczekać balu – powiedziała podekscytowanym głosem Ginny. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- Ja też.
***
Stałem w Pokoju Wspólnym i czekałem. Za piętnaście minut miał zacząć się bal.
- Jezu, Blaise, pospiesz się trochę! – krzyknąłem i zapukałem w jego drzwi. – Co ty się tak długo przygotowujesz?
W tym samym momencie drzwi się otworzyły i Zabini wyszedł z dormitorium.
- Spokojnie, stary, już idę.
Razem wyszliśmy z lochów. Blaise, tak samo jak ja, miał na sobie czarny garnitur.
- Dzisiaj będzie moja – powiedział przyjaciel, a ja uśmiechnąłem się szeroko. Na samą myśl o Zabinim i Ariadne chciało mi się śmiać.
Poklepałem go po plecach.
- Może – powiedziałem i szybko wdrapałem się po schodach.
***
Stałam w łazience przed lustrem i nie mogłam się zdecydować. Sukienka, jaką wybrała dla mnie Ginny wydawała się nieodpowiednia, niepasująca do mnie samej.
- Hermiono, co ty tam jeszcze robisz? – spytała mnie przez drzwi Ginny. – Za chwilę zaczyna się bal!
Westchnęłam.
- Już wychodzę Ginny – odkrzyknęłam i założyłam suknię. Szybko wyszłam, nie chcąc patrzeć na własne odbicie.
- Wreszcie – powiedziała Ruda z ulgą. – Chodźmy już, bo się spóźnimy.

_______________________________________________

Przeraźliwie krótki ten rozdział! Jak sami zobaczyliście, skoczyłam w czasie. Teraz zacznie się dziać, heh he! Mam nadzieję, że będziecie mi wybaczać moje długie nieobecności!

Zapraszam do zapisów na mój blog grupowy Hogwart - Nowe Pokolenie Nadchodzi.

Jak wam się podoba nowy szablon? Robiony przeze mnie, więc proszę o szczerą ocenę.

Pozdrawiam!